STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ PRZEMYŚLA


Idź do treści

Teksty przypomniane

SILVA RERUM


TEKSTY
RÓŻNE

Przeczytajmy raz jeszcze to, co umknęło z naszej pamięci, czego nie dostrzegliśmy w natłoku codziennej lektury, co nie dotarło do nas z żadnego środka masowego przekazu. Pragniemy sukcesywnie przypominać rozmaite teksty, które przeczytać warto!

************************************************************************************************

Kontynuujemy cykl "tekstów przypomnianych". Tym razem nawiązanie do artykułu OGÓLNOPOLSKA STUDENCKA AKCJA PRZEMYŚL 2000 (QL 6(64)2010). Pragniemy przywołać piękną inicjatywę Pani Anny Szałygi-Kuźmy Przemyślanie dla Przemyśla. Dalszym ciągiem tego pomysłu była akcja Artyści swojemu miastu organizowana przez Panią Dyrektor Przemyskiego Centrum Kultury i Nauki "Zamek" - Renatę Nowakowską.
Oto co pisał Redaktor Naczelny QL Czesław Kudła w
QL 06/2003:

Wszyscy zapewne pamiętamy to znakomite i ważne w życiu kulturalnym Przemyśla wydarzenie artystyczne pod tytułem "PRZEMYŚLANIE DLA PRZEMYŚLA", którego pierwsza edycja (vide afisz) odbyła się 15 września 2001 roku. Miało to miejsce na Zamku Kazimierzowskim, właśnie w Amatorskim Teatrze "Fredreum".
Tutaj zacytujemy fragment artykułu Romualda Borysławskiego (Prezesa Przemyskiego Towarzystwa Muzycznego), zamieszczonego w 2002 roku w "Kamertonie" Rzeszowskiego Towarzystwa Muzycznego:
"Nie wiem, jak ten wieczór nazwać, aby odzwierciedlał atmosferę, jaka panowała 15 września 2001 roku na Zamku Kazimierzowskim w Przemyślu. A wszystko zaczęło się od pomysłu Pani Anny Szałygi-Kuźmy, podchwyconego ochoczo przez Zarząd Towarzystwa Dramatycznego "Fredreum". Pani Anna zaproponowała, aby właśnie na Zamku odbyło się spotkanie artystów sceny i dziennikarzy telewizyjnych pochodzących z Przemyśla, lub spędzających niegdyś młodość w starym grodzie nad Sanem. Wszystko - dla mieszkańców miasta, na specjalnie zorganizowanym koncercie".

Tym razem w QL 6(
56)2009:
Odnotujmy teraz wydarzenie, dla nas szczególnie miłe i ważne:
"Przemyślanie dla Przemyśla"
Dnia 19 lipca br. r. W Przemyskim Centrum Kultury i Nauki ZAMEK odbył się koncert Antoniego Pilcha - naszego znakomitego Kolegi Klubowego - na lutnię i śpiew pt. "Pątnik".
[Przemyślacy i Sympatycy naszego krakowskiego środowiska, a także Krakowianie w koncercie takim mieli przyjemność już też uczestniczyć, 5 marca br. (vide QL nr
54)].
Odnotowane to zostało przez miejscową prasę i na witrynie internetowej PCKiN "ZAMEK" (www.kultura.przemysl.pl).
Przeczytajmy fragment tej informacji:
"Tego dnia na Zamku Kazimierzowskim odbył się ósmy już koncert z cyklu "Artyści swojemu miastu". Wprowadzony został w życie ponad trzy lata temu i niezmiennie cieszy się ogromną popularnością ściągając na zamkowe wzgórze olbrzymie rzesze miłośników sztuki "z naszego podwórka". Pomysłodawczynią jest dyrektor Przemyskiego Centrum Kultury i Nauki ZAMEK Renata Nowakowska, a wymyślony został po to, żeby zaprezentować artystów uznanych w kraju i za granicą, a których życiorysy związane są z naszym miastem".
I dalej, na końcu:
"Występ "Tośka z Kruhela" zorganizowany został we współpracy z Towarzystwem Przyjaciół Przemyśla w Krakowie".

Myślę że warto pozostać przy nazwie tego cyklu ("Przemyślanie dla Przemyśla"), jako że jest ona bardziej "pojemna" - pozwala na udział nie tylko artystów i nie tylko Przemyślan, albowiem "Przemyślanie" - rzecz jasna - to ci, którzy biorą udział w organizowanych programach, ale i ci, którzy "dla Przemyśla" organizują, czy w organizacji uczestniczą [(vide QL nr 07.2006(
34)]. Jednakże w formule tej znakomicie mieści się ta akcja pod nazwą "Artyści swojemu miastu" [(vide QL nr 02.2007(37)] i chwała za to Pani Dyrektor Renacie Nowakowskiej, która podjęła się kontynuacji tego cyklu.

Dodać również należy, iż "Przemyślanie dla Przemyśla" to również nasza tutaj, w Krakowie obecność od kilku już dziesiątków lat, jak i - to pismo, które teraz trzymasz w ręku Szanowny nasz Czytelniku - to skromne "QUOD LIBET".

Z nru 2 (
37) 2007 QL przypomnijmy:
29 grudnia o godz. 19-tej na Zamku Kazimierzowskim odbył się już piąty koncert z cyklu "Artyści swojemu miastu". Pierwszy, rozpoczynający tę nową inicjatywę miał miejsce 6 marca br. Realizatorem całości jest Przemyskie Centrum Kultury i Nauki ZAMEK. Za każdym razem mamy okazję podziwiać artystów uznanych w kraju, jak również dobrze znanych za granicą, których życiorysy związane są z naszym miastem. Tym razem wystąpili: Wojciech Jan Śmietana (bas), wraz za małżonką Małgorzatą Śmietana (fortepian). Koncert prowadziła Zofia Stopińska - Polskie Radio Rzeszów.

Okres świąteczno-noworoczny sprzyja wyciszeniu emocji, wprowadza nas w stan zadumy i wyostrza zmysły na prawdziwe wartości. Piątkowy wieczór znakomicie wtopił się w ten klimat, a wykonywane przez artystów kolędy, pastorałki i pieśni staropolskie sprawiły, iż koncert naszego krajana został przyjęty bardzo gorąco. Artyści wspólnie z publicznością śpiewali najbardziej znane kolędy oraz chętnie bisowali dla wyraźnie domagającej się tego widowni.

Wojciech Jan Śmietana urodził się w 1933 roku w Przemyślu. W okresie nauki w szkole podstawowej i średniej śpiewał w przemyskim chórze katedralnym oraz uczył się w przemyskiej Schola Cantorum (fortepian, organy, śpiew i teoria). W latach 1952 - 1965 studiował w PWSM w Krakowie i został jej "podwójnym" absolwentem: ukończył Wydział Nauczycielsko-Instruktorski (1957) i Wokalny (1965). Wokalne studia doskonalące odbył w Weimarze, u Williego Domgraf-Fassbaendera (znakomity baryton niemiecki) oraz w Paryżu, u Lotte Schne (wybitna sopranistka austriacka). W tym okresie odnosił też pierwsze sukcesy konkursowe: w 1964 został finalistą Międzynarodowego Konkursu Bachowskiego w Lipsku, a rok później zdobył III nagrodę na XII Międzynarodowym Konkursie Wokalnym w s'Hertogenbosch. W 1965 roku W. J. Śmietana rozpoczął profesjonalną działalność koncertową, trwającą po dzień dzisiejszy. Występował niemal we wszystkich filharmoniach krajowych, nagrywał dla Polskich Nagrań i Polskiego Radia. Od października 1971 roku jest pracownikiem naukowym i pedagogicznym Akademii Muzycznej w Krakowie. W 1993 roku Prezydent RP nadał mu tytuł naukowy profesora sztuk muzycznych. Praca pedagogiczna W. J. Śmietany trwa nadal. W koncertach pieśniarskich najczęściej akompaniuje mu małżonka, pianistka Małgorzata Śmietana (absolwentka krakowskiej Akademii Muzycznej), doskonaląca swój warsztat u Jakuba Zaka. M. Śmietana jest doświadczoną i wrażliwą muzycznie znakomitą akompaniatorką, jest również cenionym pedagogiem.

Tomasz Beliński
Przemyskie Centrum Kultury i Nauki ZAMEK
(www. kultura.przemysl.pl)


PRZEMYŚL: Nie tylko kolędy Artyści swojemu miastu
Występ muzycznego małżeństwa Małgorzaty i Wojciecha Śmietanów był - przy całym swoim profesjonalizmie - lekki i pogodny.
Ostatni koncert starego roku, jaki odbył się w sali widowiskowej przemyskiego zamku był poświęcony polskiej kolędzie i twórczości pieśniarskiej polskich kompozytorów XIX w. Wykonawcami byli Wojciech Jan Śmietana - bas i Małgorzata Śmietana - fortepian. Pochodzący z Przemyśla Wojciech J. Śmietana pierwsze szlify artystyczne pobierał w chórze katedralnym prowadzonym przez wybitnego chórmistrza i kompozytora ks. Wojciecha Lewkowicza oraz w Schola Cantorum. W 1965 r. uzyskał dyplom z wyróżnieniem w klasie śpiewu prof. prof. Anny i Kazimierza Kaczmarów (Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna w Krakowie). Warsztat wokalny doskonalił na studiach podyplomowych w Weimarze i Paryżu. Od ukończenia studiów po dziś dzień intensywnie koncertuje. W repertuarze ma zarówno partie oratoryjno-kantatowe, jak i role operowe. Był wielokrotnie nagradzany za osiągnięcia artystyczne, w tym za dokonanie nagrań polskiej muzyki dawnej z zespołem Fistulatores et Tubicinatores Varsovienses. Wojciech J. Śmietana od wielu lat prowadzi też klasę śpiewu w krakowskiej akademii muzycznej. Spod jego ręki wyszło wielu znanych i cenionych wokalistów, z powodzeniem koncertujących na estradach świata. Występ muzycznego małżeństwa Małgorzaty i Wojciecha Śmietanów był lekki i pogodny. Kolędy i pastorałki, których liczba predestynuje Polskę do roli światowego mocarstwa w tej dziedzinie, są zawsze dobrze odbierane, budząc łezkę wzruszenia w oku słuchacza. Zwracał też uwagę profesjonalizm wykonania. Niewielu śpiewaków legitymuje się tak nienaganną dykcją, co w połączeniu ze specyficzną przemyską nutką stanowi relikt polszczyzny, która niestety przeszła już do historii.

AE
ŻP nr 2(2018), 10.01.2007


I jeszcze - jeden z wielu - głos uczestnika tego szczególnego koncertu, jaki dotarł do Artystów już tutaj, do Krakowa:
...słuchałem Twoich kolęd i pastorałek, pieśni z wielkim zainteresowaniem, zachwytem. Masz talent muzyczny, wspaniały głos, o czym przekonaliśmy się wszyscy w czasach Twojego dzieciństwa, gdy śpiewaliśmy w chórze Lewkowicza. Masz szczególną zdolność do swoistej interpretacji utworów tzw. "osłuchanych", a do nich m.in. należą kolędy. Potrafiłeś je liryzować, udramatyzować, nadać im epicki charakter, stąd w Twoim wykonaniu - żywy, interesujący przekaz treści słowno-muzycznych. W tej "robocie" ważne były: dykcja, dysponowanie różną barwą głosu, łatwość przechodzenia od tonów niskich do wysokich, modulacja. Porwałeś słuchaczy przemyskich, bo wcale niespieszno im było do domu. Bardzo miłe dla ucha, niebanalne opracowanie muzyczne, szczególnie w kolędach (fortepianowo).

************************************************************************************************

<<<<<< >>>>>>

Drodzy Czytelnicy! Na początek „tekstów przypomnianych” pierwszy numer „Przemyślaków” – bezpośredniego poprzednika „Quod Libet”. Niektórzy odgrzebią ten numer w pamięci, inni przeczytają go po raz pierwszy – sądzimy, że z zainteresowaniem! Mamy tu zgrabny tekst p. Janiny Gierczak (zawierający m.in. wdzięczną piosenkę o Przemyślu). A owym Kolegą, o którym pisze pani Gierczak, jest – rzecz jasna – dawniejszy i obecny redaktor „Quod Libet”.
Na stronie 2 gazetki „Przemyślacy” – świadectwo ciągłości spotkań: to samo miejsce i ten sam czas.
Zapraszamy do lektury!

KOCHANI PRZEMYŚLANIE KRAKOWSCY I KRAKOWIANIE PRZEMYSCY!

Od wielu lat spotykamy się w Domu Kultury (Mały Rynek) raz w miesiącu po to, aby zobaczyć się, porozmawiać i powspominać. Cóż nas tu ciągnie, że pomimo brzydkiej czasem pogody idziemy na to spotkanie? Otóż ciągnie nas tu miłość do naszego ukochanego Grodu Przemysława, gdzie spędziliśmy naszą młodość, gdzie znamy każdą ulicę, każdy plac, każdy zaułek i nie wstydzimy się przyznać, że wszyscy bardzo kochamy to miasto nad Sanem, że cieszymy się z jego sukcesów, martwimy się każdym niepowodzeniem.
My Przemyślanie, których początki życiorysów są przeważnie przedwojenne, pamiętamy wspaniałą atmosferę tego miasta, nasze szkoły, gimnazja, licea, naszych wspaniałych nauczycieli i wychowawców.
Wysokiemu poziomowi naszych szkół zawdzięczamy, że po maturze mogliśmy zdawać egzaminy na różne kierunki studiów i je kończyć.
Rozbiegliśmy się po całej Polsce, lecz zawsze chętnie wracamy do naszego miasta, aby zobaczyć go jeszcze raz, pożyć tą cudowną atmosferą, nałykać się świeżego powietrza, wygrzać na wspaniałym słońcu. Bo tylko tam możemy zobaczyć prawdziwe słońce w lecie, tylko tam tak pięknie pachną kwiaty na Zamku i tylko tam tak cudnie skrzypi śnieg pod nogami w zimie. Tylko tam jest czysta rosa na zielonej trawie i czysta woda w Sanie.
Zapewne wielu z nas pamięta taką miłą przemyską piosenkę nieznanego autora, którą tu zacytuję (może ktoś zna dalsze zwrotki, ja pamiętam tylko tyle):
Niedawno jeden z Kolegów zgłosił ciekawą propozycję wydawania gazetki – miesięcznika, gdzie będzie można zamieszczać krótkie artykuły (np. wspomnienia, opisy, opinie, propozycje, krytykę, sprawozdania, ciekawe stare dokumenty, zdjęcia, kartki pocztowe itp.).
Nazwa gazetki, jej logo, układ, forma, objętość – jest do uzgodnienia.
Myślę, że to jest bardzo dobry pomysł. To urozmaici nasze spotkania. Kolega ów ofiarował się zająć również jej opracowywaniem, oczywiście przy redakcyjnej pomocy Członków naszego Towarzystwa. Być może, że działalność nasza ukaże się na stronie internetowej – może wtedy więcej Przemyślan dowie się o nas, przyjdzie na nasze spotkania.

Wiadomo w całym świecie
Że Paryż słynie z mód
Indura słynie z złota
A Druskienniki z wód.
Wenecja ma gondole
Warszawa słynie z ciast
Zgadnijcie które wolę
Z tych najpiękniejszych miast?
To Przemyśl znad bystrych Sanu fal
Przemyśl – w nim co dzień koncert, bal
Przemyśl, kochany Przemyśl
Muzyczka gra, dźwiękowców szum.
W Bombaju żony bledną
Gdy na nie spojrzy bej
Znam takie miasto jedno
Gdzie panny wodzą rej.
To Przemyśl znad bystrych Sanu fal......


Podmenu:

  • Ludzie
  • Teksty przypomniane

Powrót do treści | Wróć do menu głównego